HOUSEWIFE
MAZI

28.1.2012 00:18 Komentuj (0)

zdarzy się czasem tak
że przypadkowo usłyszę słowa skierowane do całkiem innego człowieka
słowa które sprawią, że zatrzymam się żeby pomyśleć
na ulicy, w tramwaju, w sklepie
albo pani w radiu lub tv powie coś
a ja poczuję, że właśnie do mnie to miało być
ja de facto byłam adresatem tych słów
byłam w odpowiednim momencie
akurat nadstawiłam ucho
a ktoś jednym prostym zdaniem przypadkiem rozwiązał łamigłówkę
nad którą pracowałam od miesiąca

każdy z nas ma swój nadbagaż emocji, myśli, postanowień
ja czasami nie mogę spać od natłoku wrażeń
szukam rozwiązania bezsensu
można przegadać 101 nocy i nic z tego nie wyniknie
a czasami najprostrze rozwiązania przychodzą z nikąd

jestem huśtawką emocji i nastrojów
wierzę w przeznaczenie, właśnie teraz, w tej chwili
a jak mi się nie podoba to nie wierzę






14.1.2012 13:11 Komentuj (0)

NO I STAŁA SIĘ JASNOŚĆ

śnieg wprowadza constans w całe moje nieuporządkowane życie
człowieka poczciwego
wszak nie od dziś wiadomo, że jak jest zima to musi być śnieg
pozwala to ogarnąć całą rzeczywistość
i zrozumieć wszelkie zawiłości wszechświata
wstaję rano i wiem, że jest tak jak być powinno
że flora to nie fauna, a Internet nigdy nie zastąpi książek i gazet
że mięso jeść będę bo tego chce mój organizm
że gdy ktoś z całą uprzejmością zapyta czy dzieci zdrowe
to jeszcze tego samego dnia będzie katar oraz temperatura
i moje zgrzytanie zębów

śnieg mnie uspokaja, sprawia, że wszystko zwalnia
wszystko staje się mniej szare i bure
pozwala bezkarnie siedzieć z kubkiem gorącego kakao w oknie
bez żadnego głębszego celu
słuchać ckliwych jazzowych standartów o harmonii i miłości
i mieć wszystko głęboko gdzieś

śnieg skrywa w sobie jakąś tajemnicę
gdy wszystko pokryte jest grubą białą pierzyną
mam wrażenie, że weszłam do starej szafy
i nagle znalazłam się w Narnii
to pozwala mimo 3 dych na karku czuć się nadal beztrosko jak dzieciak

ciekawe co na to wszystko drogowcy?
chyba nie powinni być zaskoczeni







31.12.2011 06:03 Komentuj (2)

Jem żelki haribo i zapijam colą
czy może być głupsze połączenie?
świąteczne jedzenie wychodzi mi bokiem
a jednak mój organizm domaga się połączeń
E120, E150 i E340

31 grudnia to dobry czas by uświadomić sobie, że
COŚ się ciągle zaczyna, COŚ innego wciąż się kończy
że nigdy nie jest za późno na zmiany
i nawet gdy chwilę nie jestem w formie
a mój mózg nie pracuje na pełnych obrotach
wiem, że ta chwila minie
i będę znowu fragmentem społecznych puzzli
używającym słów i gestów powszechnie uznawanych za normatywne

jest tylu ludzi z którymi dawno nie rozmawiałam
czasami jedna rozmowa sprawia, że mija 1000 lat świetlnych
w relacjach międzyludzkich
więc kończę ostatni wpis w tym roku
ludową mądrością, że warto rozmawiać..

ps. poniżej m.in. poświąteczne łupy książkowe







24.12.2011 08:43 Komentuj (3)

NIECZEKANIE

Przed świętami jest baaaaaardzo nieświątecznie :)
Mimo, że uwielbiam cały ten harmider,
w tym roku mam dość.

Ale nie kolęd w sklepach, monsturalnych choinek,
wszechobecnych dekoracji, mikołajów wszelkiej maści, zapachu pomarańczy i goździków.
Mam dosyć tłumów, chamskich ludzi, korków na ulicach, trąbienia, krzyków i kolejek.
Dostaję oczopląsu, nie mogę się skupić, stoję jak małe dziecko
przed sklepem z cukierkami i nie wiem po co tutaj przyszłam.

Chciałabym także już do świąt nie słyszeć o kaszlu, katarze, chrypie,
chustkach do nosa, syropach, antybiotyków i kroplach.
Mam w domu dwa renifery z czerwonymi nosami i coś czuję, że zaraz zamienię się w trzeciego.
A jednak jakimś cudem choinka już ubrana, pstrąg w galareci, grzyby w kapuście,
ciasto w piekarniku, prezenty prawie spakowane.
Mam nadzieję, że do pierwszej gwiazdki nie oszaleję.
Czego i również Wam życzę.

ps. dziwi mnie, że Pascal Brodnicki po wielu latach w Polsce nadal mówi
"zupa grzibowa"
ps2. gdzie jest śnieg?







30.11.2011 23:03 Komentuj (10)

z góry przepraszam, za tekst na dole
trochę się zagalopowałam





przeczytałam setki felietonów
o życiu, o miłości, o przyjaźni, o seksie
wiekszość z nich wleciała jednym okiem a wyleciała drugim
ale jeden utkwił mi w pamięci
i co jakiś czas odbija mi się jak czkawka po drożdżówce

w skrócie chodziło o to że:
przychodzi koleżanka do koleżanki,
pierwsza jest odnoszącą sukcesy singielką
a druga ma 2 małych dzieciaków i jest matką polką aspirującą do marthy stewart
no i druga pragnie wspaniale ugościć pierwszą
chce być super umalowana, super wystrojona, w mieszkaniu super błysk
przygotowała wspaniałe menu na tę okazję
frykasy ananasy skomplikowane, że aż strach
wszystko to zamierza zaraz szybko zrobić
a dzieci jak to dzieci oczywiście robią w tym czasie to
co zwykle robią małe dzieci
tj. kupka, siku, daj jeść, mamo on mnie ugryzł, mamo pobaw się ze mną
mamo wylałem sok na dywan itd.
no i cały czar pryska już na samym początku
żadna z potraw nie jest ukończona
burdel w kuchni, że aż strach
stateczna żona i matka traci resztki cierpliwości
dzieją się dantejskie sceny, makijaż się rozmazuje
nie ma homara w majonezie i kaczki po katalońsku
jest krajobraz po bitwie
pierwsza dyskretnie ucieka gdzie pieprz rośnie

i zawsze gdy przychodzi u mnie taki moment
przerostu formy nad treścią w pracach domowych
gdy stoje przy kuchence, wszystko kipi
makaron zamiast do durszlaka wpada do zlewu
w kuchni mam totalny rozpiździel
spokój i opanowanie poza kontrolą
dziecko nr 2 się drze
a dziecko nr 1 mówi do mnie
mamo patrz na mnie, mamo patrz co robię
a ja czuje, że "zaraz odwiozą mnie do tworek"
wtedy właśnie przypomina mi się ten jednostronicowy tekst
i myślę sobie, że czasami można przecież kupić pierogi na stoisku z garmażem
i przygrzać je na słonince z cebulka i też będzie GIT
mi korona z głowy nie spadnie i świat się nie zawali

ps. to już zdecydowanie jesienna deprecha, czekam na śnieg


16.11.2011 17:11 Komentuj (7)

STARA PRZYJAŹŃ
wolna od rdzy
z wiecznym terminem przydatności do spożycia
można godzinami gadać o tym co było
o tym co jest i o tym co będzie
międzymiastowe porozumienie ponad podziałami
lechia gdańsk i arka gdynia

taka jest moja prawda czasu, ekranu i aparatu





ps. wyszła mi laurka i słit focie na nk i fb

10.11.2011 10:54 Komentuj (6)

MOJE MOJE ESPRESSO

wstaję rano, szybko szybko szybko
staram się na siłę mieć dobry humor od samego rana
do kawy dodaję dużo kakao, żeby momentalnie się obudzić, żeby było słodko
żeby sobie pomóc, odczarować świat już od samego rana

włączam telewizję śniadaniową
uśmiechnięte babole mówią do mnie mydło mydło mydło
mój mózg zaczyna protestować
zakopuję się pod ciepłym kocem
wciskam na moment pauzę
zamykam oczy i buzię mam jak słońce






19.10.2011 15:22 Komentuj (11)

REPLAY, REPLAY

gdy oglądam dobry film lub czytam fajną książkę
lubię po kilka razy odtwarzać najlepsze momenty
ilość riplejów to moja miara tego czy coś jest super mega no i extra!!!
i nie musi to być arcydzieło literatury czy kina
Proust czy inny Herzog
wystarczy zwykła powieść a nawet serial
muszą być przede wszystkim emocje
powinny chwytać za głowę i miażdżyć ją
uwielbiam czytać/oglądać najlepsze fragmenty nawet po 4 razy
mam wtedy wypieki na twarzy jak dzieciak na karuzeli











13.10.2011 03:45 Komentuj (7)

NOCO?

uwielbiam pisać nocą
kiedy cały dom aż pachnie ciszą

oczywiście są też inne, bardziej prozaiczne powody
prasowanie gotowanie sprzątanie wieszanie prania
dziecka śpią, od czasu do czasu poproszą o coś do picia
poproszą to ładnie powiedziane
piskiem przeszywającym na wskroś skupienie nad komputerem
o 3.00 nad ranem prześlą nieśmiały komunikat
"daj cyca"

stare przysłowie mówi: wyśpisz się po śmierci
niech będzie







05.10.2011 02:58 Komentuj (2)

CZASAMI TRZEBA ODPUŚCIĆ

moja sąsiadka ma diament w zębie
jak Simple Red
zawsze jak z nią rozmawiam skupiam się na tym jej zębie
ona coś tam mówi - a ja myślę tylko ZĄB ZĄB ZĄB...
i zastanawiam się, po co?
no właśnie, po co ja się zastanawiam?
mniejsza z tym, tak tylko chciałam to z siebie wyrzucić
następnym razem po prostu ucieknę jak ją spotkam

tak właściwie to chciałam napisać o czymś zupełnie innym
ale cały tekst mi się skasował
oczywiście mam też inne życiowe problemy dnia powszedniego
ząb sąsiadki to jedynie przykrywka :)

a tak naprawdę
nie aspiruję
nie pretenduję
nie udaję
czasami zaksztuszę się życiem i wtedy mi się przypomina o co w tym wszystkim chodzi







18.8.2011 16:56 Komentuj (4)

lato w mieście

wstęp
rozwinięcie
zakończenie














18.7.2011 00:42 Komentuj (7)

JEM HERBATĘ

dni mijają nawet nie wiem kiedy
jedne podobne do drugich
trzecie do czwartych
wtorek do piątku

z okazji zbliżająch się okrągłych urodzin zastanawiałam się
czy jest coś co mogłabym sobie wymarzyć
i co?
nie chcę łowić szczupaka w norwegii
czy płynąć w rejs dookoła świata
skakać na spadochronie ani smażyć się na Fidżi
nie marzę o butach od manolo blahnika
ani o torebce od chanel
ale jest jedna rzecz
banalna jak jasna cholera
chciałabym spłacić 30 letni kredyt w jeden dzień
isn't it funny
słabo, prawda?
niestety byt kształtuje świadomość - dziś tu i teraz

ps. może jutro wstanę prawą nogą
pss. na pocieszenie Emma Watson vel Hermiona
też ma wałki pod pachą jak ubierze gorset







27.5.2011 02:12 Komentuj (11)

DZIŚ NIE MAM OCHOTY

mówi do mnie syn, gdy pytam go, czy chce herbatę
mówi od tak sobie i bez zadęcia
bo małe dzieci są tak naturalnie asertywne
takie cholernie nieskąplikowane i mądre
a potem idą do szkoły i uczą się wszystkich międzyludzkich gier i zachowań,
które zwykliśmy nazywać socjalizacją

może ten przykład z herbatą trochę słaby, więc wyjaśnię
wpada do mnie młodsza siostra, zawsze zabiegana, wiecznie niemająca czasu
już od progu na twarzy ma wypisane drukowanymi literami - TYLKO NA CHWILĘ
pytam, czy napije się herbaty - co właściwie znaczy - czy posiedzisz chwilę i pogadamy?
czy tylko wpadniesz i wypadniesz jak tornado, pozostawiając tematy napoczęte jak nadgryzioną drożdżówkę na śmietniku?
ona oczywiście nie chcę herbaty - ja się wkurzam, bo już wyczuwam ten przekaz podprogowy
po 3 kolejnych namowach stwierdza - NO ZRÓB MI
właściwie to siedzi prawie godzinę - no ale napięcie musi być,
tylko po co?
oj, chciałabym być inteligentna emocjonalnie jak małe dziecko
mówić TAK i NIE drukowanymi literami, żeby było prosto i czytelnie
a zamiast tego robię sztuczny uśmiech do sąsiada i prowadzimy przy śmietniku kurtuazyjną dyskusję na poziomie
potem boli mnie cała szczęka i mam wytrzeszcz
a przecież jestem zmęczona i nie mam ochoty?

na wyprasowaną twarz pani w TV, która nie ma zmarszczek mimicznych mimo czterdziestki na karku
też nie mam dziś ochoty
na Katarzynę Herman w reklamach smieciowego żarcia z torebek również,
na cukier 5,49 za kg w sklepie do którego mogę wjechać wózkiem
na mięso niewiadomego pochodzenia, od którego małym dzieciom rosną piersi
a przy okazji, czy to nie zastanawiające, że w domach mamy coraz więcej wypasionej elektroniki
palmtopy, MAC'i, jakieś bluberry, samoparkujące samochody, plazmy na pół ściany
a nie przeszkadza nam, że jemy coraz gorszej jakości żarcie?
że nie można zrobić w domu zsiadłego mleka
ale za to jest chemiczna sałata lodowa w środku zimy, pomidory bez smaku
rzodkiewka śmierdząca nawozem, panga ze ścieków, tuńczyk z rtęcią
jabłka, miód i cynamon prosto z chin
ten ostatni rakotwórczy, ale o tym nie mówimy przecież w telewizji śniadaniowej

a ja mam ochotę na polskie truskawki, za 3,50 kg
mogą być brudne od piasku,
byle były czyste genetycznie







08.4.2011 03:55 Komentuj (7)

WIECZORAMI JESTEM PANI MĄDRALALALA

Wieczorami wiem wszystko i znam się na wszystkim.
Jestem hurraoptymistką.
Mam 100 tysięcy pomysłów na intratny biznes i nie tylko.
Znam odpowiedzi na wszystkie pytania i to nawet w suahili.
Zauważam wszystkie swoje błędy wychowawcze i wiem
jak je naprawić.
Jestem parapsychologiem, paramedykiem i parainstruktoremjazdyfigurowej.
Wymyślam nowe hasła reklamowe, scenariusze filmowe i wiem jak rozszczepić atom.
Wieczorami zakładam nowe blogi, do których haseł nie pamiętam :)
Wieczorami wydaje mi się, że jestem współczesną wersją Michała Anioła
i Leo Da Vinci.
Oczywiście znam także Kod Da Vinci.
Wiem, co z ty życiem i co z tą Polską.
Mogę zmienić cały świat jeśli tylko zechcę a nawet segregować śmieci.
...
Tymczasem rano niestety cały czar pryska
Wszystkie pomysły trafia szlag a górę biorą realizm i pesymizm.
Śmieję się sama z siebie w głos.
Taki ze mnie Michał Anioł jak z Don Kichota Braveheart.
Dlatego teraz szybko umieszczę ten wpis nim położe się spać -
rano wyda mi się on skrajnie idiotyczny.
Dobrej nocy, choć właściwie już prawie rano.

pees. czy może ktoś też tak czasem ma?


30.3.2011 22:42 Komentuj (7)

Trzeba rzec, że powoli kończy się marzec
(A czy ty kupiłeś/łaś już bilet na euro?)

Właściwie to zbieram się do tego posta z przerwami od półtora tygodnia.
Przez miesiąc nazbierało się tematów, zdjęć zrobiło się trochę mniej,
bo przez wszechobecną zarazę cieżko było ruszyć się z domu.
Ale koniec końców JESTEM tu z wami wszystkiemi wirtualnie.
Ostatnio przeglam różnej maści blogi: życiowe, modowe, żywieniowo-kulinarne,
hendmejdowe, fotograficzne, podróżnicze, polskie, zagraniczne.
Ba, założyłam nawet profil na twarzoksiążce,
co prawda - nieprawdziwy, bo jakoś tak nie mogę się przełamać.
HA - zakrzyknie zaraz kilku moich znajomych - przyszła koza do woza.
Założyłam, bo wiadomo stara zasada brzmi, jeśli nie możesz pokonać wroga, musisz
się z nim zaprzyjaźnić. Więc postanowiłam trochę poprzyglądać się
osławionemu fejbukowi i muszę przyznać bez bicia - nie powalił mnie.
(co nie znaczy, że gdzieś, kiedyś, ale to już inna historia...)
Jednak jeden wniosek nasuwa się po ostatnich blogoobserwacjach:

Każdy bloger uważa się za 8 cud świata. Kiedy pisze - objawia prawdy. Kit z tym,
że już dawno wszystkim znane. Gdy bloger pisze - naucza, odprawia kazanie. Oto teraz
niech się stanie, tako rzecze klawiatura.
Innemi słowy, każdy pismak sieciowy, grafoman elektroniczny, uważa, że go dotknął palec Boży.
Czy to dobrze, czy źle - nie wiem. Może kilku osobom wzrasta współczynnik samozadowolenia,
gdy 40 osób kliknie "lubię to".
Może to taki nowy swoisty wymiar własnej psychoterapii.
Tymczasem idę obejrzeć CSI Miami - bo se nagrałam.
Za literówki i ortografy NIE przepraszam.
W kraju cuker nadal drogi.

(na ostatnim zdjęciu widnieje oczywiście PANNA MARZANNA)






Poprzednie

ZOBACZ JAK BYŁO

2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

GORĄCO POLECA

ZDRAJCA


miuzik
KULT
KAZIU
RADIO BAGDAD


sąsiady
KRÓLOWA ŚWIATA
GOSIA
IWONA
MAMMA JĘDRUSZKÓW
YENDROOH
AGATA
REJDŻMAN


WPISZ SIĘ

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl


copyright © housewife • wszelkie prawa zastrzeżone • wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione